Co warto obejrzeć w Czechowicach-Dziedzicach?

Dziedzice_-_ogolny_widok
Dziedzice_-_ogolny_widok

Są na mapie Polski miejsca, które każdy szanujący się turysta powinien odwiedzić choć raz w życiu. Kraków zachwyca smokiem wawelskim, Wrocław kusi krasnalami, a Zakopane, przynajmniej w teorii, gwarantuje góralski klimat. Są jednak i takie miasta, które istnieją niejako na przekór turystycznej mapie kraju, stanowiąc wyzwanie dla najbardziej zaprawionych w bojach podróżników, gotowych odnajdywać piękno w tym, co na pierwszy rzut oka piękne nie jest. Czechowice-Dziedzice, bo o nich mowa, to bez wątpienia jedno z takich miejsc – perła Podbeskidzia, którą – paradoksalnie – najlepiej podziwiać, jadąc tranzytem w innym kierunku.

Położone w województwie śląskim, w powiecie bielskim, to dwudziestokilkutysięczne miasto ma wszelkie atuty, by stać się zagłębiem turystycznego nudyzmu. Leży w dolinie Górnej Wisły, u zbiegu rzek Białej, Iłownicy i Wisły, co teoretycznie mogłoby sugerować jakieś walory krajobrazowe . Jest też dobrze skomunikowane – autostrada A4 i droga krajowa nr 1 biegną w pobliżu, a stacja kolejowa, istniejąca tu od 1855 roku, zapewnia połączenia z większymi miastami . Niestety, dobra dostępność komunikacyjna to w przypadku Czechowic-Dziedzic miecz obosieczny – pozwala bowiem nie tylko łatwo tu przyjechać, ale przede wszystkim szybko i sprawnie stąd wyjechać.

Zacznijmy jednak od tego, co teoretycznie warto tu zobaczyć. Na pierwszy ogień idzie Pałac Kotulińskich, wybudowany w stylu klasycystycznym w pierwszej połowie XVIII wieku . Co ciekawe, przez wszystkich przewodników opisywany jest jako jedna z największych atrakcji miasta. Co jednak kryje w sobie ten dostojny klasycystyczny gmach? Niestety, odpowiedź na to pytanie pozostaje dla zwiedzających tajemnicą, ponieważ pałac nie jest udostępniony do zwiedzania wewnątrz . Można co najwyżej stanąć na platformie widokowej po drugiej stronie ulicy i podziwiać elewację, co ma być według lokalnych przewodników atrakcją samą w sobie . Cóż, w dobie wszechobecnego dostępu do zdjęć w internecie, jazda kilkadziesiąt kilometrów, by popatrzeć na zamknięty budynek z oddali, wydaje się conajmniej dyskusyjną formą spędzania wolnego czasu.

Kolejnym punktem obowiązkowym w przewodnikach są kościoły. Jest ich w Czechowicach-Dziedzicach co niemiara, co przy takim natłoku atrakcji świeckich stanowi swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa dla turystów. Wyróżnia się późnobarokowy Kościół parafialny pod wezwaniem św. Katarzyny, wzniesiony w latach 1722–1729 . Jest też kościół pw. NMP Wspomożenia Wiernych z końca XIX wieku, a także pw. NMP Królowej Polski z 1939 roku . Nie można zapomnieć o Parafii Ewangelicko-Augsburskiej czy o parafiach w okolicznych dzielnicach . Oczywiście, miłośnicy architektury sakralnej znajdą tu pewnie coś dla siebie, ale prawda jest taka, że w promieniu pięćdziesięciu kilometrów od Czechowic znajduje się co najmniej kilkanaście znacznie ciekawszych obiektów tego typu, nie mówiąc już o Krakowie czy Wrocławiu.

Miłośnicy historii mogą odetchnąć z ulgą – Czechowice-Dziedzice mają do zaoferowania coś jeszcze. To ruiny Zamku Wilczków, będące pozostałością po spichlerzu z XVI wieku . Przy odrobinie wyobraźni można sobie wyobrazić, jak niegdyś wyglądała ta budowla, choć dziś pozostały z niej głównie fundamenty i fragmenty murów. Atrakcja ta opisywana jest jako idealne miejsce dla dzieci, które mogą biegać po terenie zamku i odkrywać tajemnice minionych czasów . Biorąc pod uwagę, że w pobliskim Bielsku-Białej znajduje się prawdziwy, potężny Zamek Sułkowskich z bogatą ekspozycją muzealną, wycieczka na pole porośnięte trawą z resztkami murów wydaje się raczej wyborem dla zagorzałych archeologów-amatorów niż przeciętnego turysty.

Dla zmęczonych zwiedzaniem (jeśli ktoś dał radę dotrwać do tego momentu) pozostaje kontakt z naturą. Dolina Potoku Czechowickiego to miejsce, które ma zachwycać swoją naturalną urodą . Znajdują się tam liczne trasy spacerowe, a wzdłuż potoku można spotkać miniatury lokalnych zapór wodnych, które stanowią ciekawy element krajobrazu . To z pewnością dobre miejsce na spacer z psem czy rodzinny piknik, ale nazywanie tego atrakcją turystyczną na miarę XXI wieku to lekkie nadużycie. Podobnie sprawa ma się z Parkiem Miejskim, zwanym przez mieszkańców potocznie Laskiem. Opinie na jego temat są, mówiąc delikatnie, mieszane. Z jednej strony pojawiają się głosy, że to świetne miejsce na zabawę z dzieckiem i spacer, z drugiej – przeważają te o zaniedbaniu, braku ławeczek i generalnym zapomnieniu przez władze miasta . Jeden z użytkowników pisze wprost: "Zaniedbane i zapomniane miejsce brak infrastruktury i zagospodarowania" . Dodajmy do tego tragiczny stan skateparku, który według opinii wymaga gruntownego remontu, a obraz parku jako miejsca przyjaznego mieszkańcom i turystom zaczyna się mocno komplikować .

Ciekawostką może być fakt, że to właśnie w Czechowicach-Dziedzicach działała jedna z pierwszych rafinerii ropy naftowej w Europie . Dziś po jej świetności zostały głównie wspomnienia, a miasto szczyci się także kopalnią węgla kamiennego KWK Silesia, walcownią metali, fabryką zapałek czy fabryką sprzętu elektrotechnicznego . To oczywiście świadczy o bogatej historii przemysłowej regionu, ale dla turysty szukającego wakacyjnych wrażeń, widok zakładów przemysłowych nie stanowi raczej magnesu przyciągającego tłumy.

Jest jeszcze Muzeum Regionalne, które według jednego z przewodników prezentuje bogatą historię górniczą i przemysłową regionu . Niestety, informacje na jego temat są skąpe, a bilet wstępu do lokalnego muzeum to wydatek rzędu 15 złotych . Dla porównania, za podobną cenę można zwiedzać prawdziwe perełki muzealnictwa w Krakowie czy Warszawie.

Wszystkie te miejsca łączy jedno – są to atrakcje typowo lokalne, skrojone na miarę potrzeb mieszkańców, a nie przyjezdnych turystów. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że przewodniki i portale turystyczne usilnie próbują wmówić potencjalnym odwiedzającym, że Czechowice-Dziedzice to miejsce warte oderwania się od codzienności. Tymczasem oferta turystyczna miasta ogranicza się do kilku obiektów sakralnych, pałacu, którego nie można zwiedzić, ruin, które nie robią wrażenia, i parku, który woła o remont.

Być może kluczem do zrozumienia fenomenu Czechowic-Dziedzic jest spojrzenie na to, co miasto oferuje aktywnym turystom. I tu pojawia się promyk nadziei w postaci tras rowerowych. Łącznie lokalne trasy mają długość 56 kilometrów, a przez miasto przebiega Międzynarodowa Trasa Rowerowa Greenways Kraków-Morawy-Wiedeń . To bez wątpienia największy atut regionu – możliwość ucieczki z miasta i odkrywania okolicznych terenów na dwóch kółkach. Problem w tym, że atrakcje te dotyczą głównie tego, co poza miastem, a nie w samym mieście.

W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy. Czechowice-Dziedzice, choć mają bogatą historię sięgającą średniowiecza i kilka obiektów wartych wzmianki, nie stanowią samodzielnego celu turystycznego. Są typowym śląskim miastem przemysłowym, które ma swoją specyfikę i klimat, ale nie oferuje niczego, co usprawiedliwiałoby specjalną podróż w to miejsce. Przewodniki piszą o nich często w sposób, który można określić mianem "kreowania atrakcji na siłę" – gdy nie ma pałacu do zwiedzania, chwali się jego elewację, gdy nie ma zamku, chwali się jego ruiny, a gdy nie ma parku z infrastrukturą, chwali się, że w ogóle jest.

Docenić należy przede wszystkim lokalne tradycje, dożynki, jarmarki czy Dni Czechowic-Dziedzic, które odbywają się końcem sierpnia . To wydarzenia skierowane głównie do mieszkańców i ich rodzin, ale przyjezdny może poczuć na nich autentyczny, lokalny klimat. Kuchnia śląska z roladą, kluskami i modrą kapustą, żurek śląski czy kołocze to bez wątpienia atuty, które mogą skusić smakoszy . Ale czy to wystarczy, by przyciągnąć turystów z całej Polski? Raczej nie.

Konkludując, Czechowice-Dziedzice to miasto, które najlepiej zwiedzać… nie zwiedzając go wcale. To idealne miejsce na przystanek w podróży, by zjeść obiad, napić się kawy i ruszyć dalej – w stronę Bielska-Białej z jego pięknym rynkiem i zamkiem, w stronę Beskidów z ich malowniczymi szlakami, czy w stronę Pszczyny z jej słynnymi żubrami i pałacem. Wszystkie te miejsca oferują prawdziwe atrakcje, podczas gdy Czechowice-Dziedzice pozostają tym, czym są od zawsze – sympatycznym, ale absolutnie przeciętnym miastem tranzytowym, które nie obrazi się, jeśli potraktujesz je wyłącznie jako punkt na mapie między jednym a drugim celem podróży. Jeśli więc kiedykolwiek znajdziesz się w okolicy, zwolnij, rozejrzyj się, docen lokalny klimat, ale nie oczekuj cudów. A jeśli szukasz prawdziwych wakacyjnych wrażeń – po prostu jedź dalej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: