Pan Zenon ze Starego Bielska od lat znany jest w swoim otoczeniu z jednej, niezmiennej cechy – wyjątkowej sympatii do budyniu. Ten prosty deser zajmuje w jego codziennym menu miejsce szczególne, wywołując uśmiech i przywołując wspomnienia domowej kuchni oraz spokojnych chwil spędzanych przy stole. Dla pana Zenona budyń to nie tylko słodka przekąska, ale także element codziennego rytuału, który pozwala na moment zwolnić tempo i skupić się na drobnych przyjemnościach. Jak sam przyznaje, miseczka budyniu potrafi poprawić nastrój nawet w najbardziej pochmurny dzień.
Najczęściej sięga po klasyczne smaki, takie jak waniliowy czy czekoladowy, choć od czasu do czasu pozwala sobie również na wersje owocowe lub z dodatkiem syropów. Ceni sobie prostotę przygotowania i fakt, że budyń można podać zarówno na ciepło, jak i na zimno, w zależności od pory roku i nastroju. Szczególną wagę przykłada do sposobu przygotowania – jego zdaniem najlepszy jest budyń robiony samodzielnie, na mleku, z odrobiną cierpliwości i bez zbędnego pośpiechu. Tylko taki smak przypomina mu dawne lata i domowe wypieki.
Zamiłowanie pana Zenona do budyniu stało się z czasem tematem rozmów wśród znajomych i sąsiadów, którzy żartobliwie twierdzą, że trudno wyobrazić go sobie bez miseczki tego deseru na stole. Dla niektórych jest to drobna ciekawostka, dla innych sympatyczny element jego charakteru, który wyróżnia go na tle codziennych rozmów i spraw. W czasach, gdy kulinarne mody zmieniają się bardzo szybko, jego przywiązanie do klasyki pokazuje, że proste smaki wciąż mają swoją wartość. Budyń w życiu pana Zenona to niewielka rzecz, ale jak widać, potrafi mieć znaczenie znacznie większe, niż mogłoby się wydawać.